Sensor jest moim edukatorem

Ela od 35 lat żyje z cukrzycą typu 1. Przez lata była przekonana, że dobrze radzi sobie z chorobą i nie potrzebuje zmieniać sposobu monitorowania glikemii. Dziś opowiada, co skłoniło ją do wypróbowania FreeStyle Libre 2 i czego dowiedziała się dzięki niemu o swoim organizmie.

Elu, nosisz sensor odsłonięty. Mam wrażenie, że nie próbujesz go nawet ukrywać. Czy zawsze byłaś tak otwarta w kwestii swojej cukrzycy?

Tak, nie widzę powodu, żeby ukrywać, że mam cukrzycę. Rozumiem, że ktoś może wstydzić się swojej choroby, ale dla mnie to, że od 35 lat dobrze sobie z nią radzę, jest powodem do dumy.

To już 35 lat. Cofnijmy się do początku: miałaś osiem lat, kiedy usłyszałaś diagnozę. Co pamiętasz z tamtego czasu?

Pamiętam ten czas dokładnie. Był to rok 1991. Nie miałam żadnych typowych objawów, o których dziś często mówi się w kontekście cukrzycy: wzmożonego pragnienia, osłabienia czy senności. Byłam bardzo żywym dzieckiem, choć jednocześnie bardzo szczupłym. Sąsiedzi ciągle powtarzali mojej mamie: „Weź się za nią, ona na pewno ma anemię”. Mama pojechała więc ze mną dla świętego spokoju zrobić badania krwi i moczu – właściwie tylko po to, żeby udowodnić, że jestem zdrowa. Niestety, okazało się, że moje wyniki przekraczały wszelkie normy. Usłyszałam, że mam cukrzycę typu 1.

Jak wyglądały pierwsze tygodnie po diagnozie?

Najpierw trafiłam do niewielkiego szpitala, gdzie przez tydzień cukier mierzono mi poprzez codzienne pobieranie krwi z żyły. Dopiero po tygodniu przeniesiono mnie do szpitala dziecięcego w Bydgoszczy. W szpitalu spędziłam prawie miesiąc, a moja mama dostała podręcznik do przeczytania. Po powrocie do domu okazało się, że wiedza z podręcznika to zdecydowanie za mało. Wtedy nie było nie tylko pomp insulinowych, czy sensorów ale nawet glukometry nie były w powszechnym użyciu, nie było tak dostępnej edukacji diabetologicznej. 

Twoja mama gotowała dla Ciebie osobno? Jak  diagnoza zmieniła życie Twojej rodziny?

Moja mama postanowiła, że nie będzie wprowadzała diety specjalnie dla mnie, lecz że rodzina zmieni sposób odżywiania. Myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Na stole pojawiły się zupy bez śmietany, czasem zabielane mlekiem. Z perspektywy czasu widzę, że popełniłyśmy z mamą sporo błędów. Pamiętam, że jadłam na przykład białe kajzerki – dziś wiem, że mogą szybko podnosić poziom glukozy. Wtedy brakowało nam edukacji.

Uczyłaś się pewnie na własnych błędach?

Niestety tak. Pamiętam, że gdy miałam 20 lat, mój brat organizował osiemnastkę. Ciężar przygotowań spadł na mnie, ponieważ nasza mama zmagała się z kontuzją kolana. Tak bardzo zaangażowałam się w organizację imprezy, że kompletnie zapomniałam o mojej chorobie i nie podałam sobie insuliny. W nocy zaczęłam bardzo silnie wymiotować. Zamiast pomyśleć: „Muszę zmierzyć cukier”, uznałam, że być może zatrułam się jedzeniem. Rano byłam już półprzytomna. Zapadłam w śpiączkę. To wydarzenie do dziś przypomina mi, że niczego w cukrzycy nie można traktować jako pewnego.

Nie męczy Cię konieczność być cały czas w trybie czuwania?

Nie odbieram tego jako wielkiego ciężaru psychicznego. Raczej myślę o tym, że powinnam się o siebie troszczyć. Ale to tylko działa na plus – w dzisiejszych czasach mnóstwo osób, zwłaszcza rodziców, myśli o wszystkim, tylko nie o sobie. A ja nie mogę o sobie zapomnieć. Zresztą, nawet gdybym zapomniała, FreeStyle Libre 2 mi przypomni!

Przez wiele lat radziłaś sobie na zasadach wypracowanych po diagnozie. Kiedy pojawił się pomysł, żeby wypróbować FreeStyle Libre 2?

Korzystam z niego dopiero od ponad roku i przyznam, że bardzo żałuję, że tak późno się na to zdecydowałam. Moja diabetolog od lat przekonywała mnie do systemu ciągłego monitorowania glikemii. Powtarzała: „Ela, spróbuj, wszyscy mają sensory, a Ty cały czas kłujesz palce”. Jednak ja bardzo długo broniłam się przed nowoczesnymi rozwiązaniami. 

Co Cię powstrzymywało?

Myślałam przede wszystkim o dodatkowych kosztach. Zamiast wydawać pieniądze na siebie, wolałam kupić coś córce. Refundacja dużo zmieniła. Niepotrzebnie martwiłam się też, że mój telefon nie będzie współpracował z aplikacją. Poza tym wydawało mi się, że skoro tak dobrze od lat radzę sobie z cukrzycą, to nie potrzebuję nic zmieniać.

Po tylu latach miałaś już własny sposób na codzienność z cukrzycą. Co zaskoczyło Cię po założeniu sensora?

Cóż, okazało się po prostu, że codzienność z tym systemem może być dużo łatwiejsza. To totalny game changer w moim życiu z cukrzycą.

Pamiętasz pierwsze chwile z sensorem? Jak oswoiłaś się z czymś, przed czym wcześniej tak długo się broniłaś?

Tak. Miałam szczęście, bo dziewczyna, do której chodzę na manicure, sama korzystała z sensorów. Powiedziała: „Ela, nie panikuj, zobaczysz to proste, Ja ci wszystko wyjaśnię”. I faktycznie tak zrobiła. Dodatkowo przeczytałam instrukcję i obejrzałam pomocne wideo w internecie.

Mówisz, że codzienność stała się łatwiejsza. Kiedy odczuwasz to najmocniej?

Chociażby podczas spacerów z psami – mam trzy kundelki. Jeden z nich, Spike, jest wielkim fanem długich spacerów. Dzięki sensorowi mogę kontrolować glikemię również wtedy, kiedy jestem poza domem. Wypoczynek na plaży w końcu stał się przyjemnością, nie muszę martwić się, że piasek zabrudzi glukometr. I do morza wchodzę ze spokojną głową! Czuję też większy komfort na zajęciach fitness. Wcześniej musiałabym przerywać ćwiczenia, wyciągać cały sprzęt, mierzyć cukier. Teraz wystarczy szybki rzut oka na telefon.

Moja znajoma zawsze zmienia sensor na nowy w niedziele. To jej rytuał, a ty masz jakieś rytuały związane z systemem?

Jak najbardziej! Wymiany dokonuję zawsze w sobotę, około godziny 18, po uporaniu się z domowymi obowiązkami. Daję sobie czas na sprawdzenie, czy wszystko działa jak należy i około 20 wychodzimy ze znajomymi potańczyć. Telefon chowam do małej torebeczki i z wolną głową tańczę na parkiecie.

Oprócz większej wygody mówisz też o tym, że sensor pomaga Ci lepiej poznawać swój organizm. Czego dzięki niemu się dowiedziałaś?

To jedna z rzeczy, które najbardziej doceniam. Sensor jest dla mnie również edukatorem. Pomaga mi zobaczyć, kiedy mój organizm reaguje inaczej, niż się spodziewałam. Przez lata człowiek ma w głowie pewne przekonania dotyczące jedzenia i tego, jak organizm powinien reagować. Sensor pozwala je zweryfikować. Mogę na przykład pomyśleć, że dobrze wszystko wyliczyłam, odpowiednio podałam insulinę, a po chwili widzę, że poziom glukozy jest za niski albo za wysoki.

Co na przykład Cię zaskoczyło? Pamiętasz produkt, przy którym Twoje przewidywania się nie sprawdziły?

Chociażby chleb żytni. Wydawało mi się, że skoro z założenia jest zdrowy, to nie będzie szybko podnosił mi cukru. Tymczasem zobaczyłam, że po niektórych rodzajach chleba żytniego glukoza wzrasta u mnie bardziej, niż się spodziewałam. Nie wszystkie chleby są takie same i nie każdy w taki sam sposób wpływa na poziom glukozy. Z drugiej strony zdarzają się też produkty, po których spodziewałabym się dużego wzrostu cukru, a okazuje się, że reakcja mojego organizmu wcale nie jest taka gwałtowna. To właśnie jest dla mnie wartość takiego monitorowania – mogę obserwować swój organizm i wyciągać wnioski.

A czy są chwile, kiedy częściej niż zwykle zaglądasz do aplikacji?

Tak, gdy źle się czuję, sprawdzam glikemię częściej. Tak było przed ostatnim egzaminem sprawdzającym moje kwalifikacje w pracy. Czułam się niekomfortowo i okazało się, że miałam bardzo niski poziom glukozy.

Sama dostałaś kiedyś pomoc od osoby, która korzystała z sensora. Dziś odpowiadasz na pytania innych osób z cukrzycą w grupach na Facebooku. Co daje Ci takie dzielenie się doświadczeniem?

Moja córka słusznie zauważyła, że mam w sobie poczucie misji. Uważam, że wszechświat mi sprzyja, więc chciałabym oddać to dobro. Osiągam wszystko, co sobie zaplanuję – zostałam mamą, skończyłam studia, zdałam prawo jazdy. Jeżeli mogę komuś pomóc, uspokoić go albo pokazać, że z cukrzycą można sobie radzić, to bardzo chętnie to robię. Moja lekarka powiedziała mi, że powinnam zawodowo rozweselać innych. Może coś w tym jest.

Redakcja: Agencja Musqo, Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

© 2026 Abbott ADC-2699742 v1.0

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i mają zastosowanie Polityka prywatności i Warunki korzystania z usług Google.

Butterfly-loader-image